Za nami kolejna rozwiązana tajemnica, która przyniosła kolejne pytania i ale też wskazówki. Kim jest Towarzystwo Życzliwych? Dlaczego zatrudnili Asa Rogersa? Dlaczego zwykły deweloper miał być celem zabójców? Co z tym wszystkim wspólnego mają traszki? To ostatnie pytanie jest trochę bez sensu, ale wprowadza pewną dozę dziwności. Podczas samego turnieju gracze wybierali fundacje, które wygrana suma miała zasilić. Sama rozgrywka nie wymagała znajomości zasad pokera, na moje szczęście! Wystarczyły rzuty kośćmi, a sam scenariusz tajemnicy podpowiadał nagrody przy sukcesie.
Jak się tym razem przygotowałam? Wyciągnęłam poniekąd lekcję z pierwszych sesji. Przygotowałam sobie kilka możliwych scenariuszy na podstawie postaci oraz wskazówek podanych w karcie tajemnicy. Były one luźne na tyle by można było wplatać i wyplatać kolejne wątki. Gra Brindlewood Bay jest o tyle specyficzna, że nawet Mistrz Gry czy raczej Opiekun, nie wie kto jest winny, dopóki nie zostanie rozwiązana zagadka, więc trudno o jeden sztywny plan. Przerwa na reklamę! To nie fragment sponsorowany, to jedna z mechanik gry, które "nadpisują" kostne porażki. W krytycznym momencie Opiekun może zapowiedzieć segment reklamowy, a Tekla (bo to na nią padło) by odmienić swój los rodem z najbardziej znanego incydentu kartonowego, miała za zadanie zareklamować chrześcijański napój alkoholowy "Spirytus Sanctus". Zabrała nas w podróż po Watykanie, lotem białego gołębia. Byliśmy świadkami ukojenia swojego pragnienia (a także dla odwagi) owym napojem przez papieża, który po chwili wyszedł do zgromadzonego ludu. Przyznam, nie zrobiłam tego zbyt subtelnie, po prostu zapomniałam o tej mechanice, a to przecież dla niej (chociaż nie tylko) kupiłam podręcznik Brindlewood Bay.
Notatki. Zapisywałam sobie słowa klucze, czasem niestety jest to ciut za mało. Myślę, że dobrą praktyką byłoby rozszerzyć te notatki dzień po sesji, a nie po dwóch tygodniach. Notowałam natomiast pomysły jakie rodziły się jeszcze w trakcie spotkania, które bardzo bym chciała wpleść w rozgrywkę (ale to jeszcze nie w tym wpisie!). Całkiem sporo dały mi również wskazówki znalezione przez Znawczynie. Karta "Mrocznego Spisku" jest całkiem fajnie przygotowana, prowadzi Mistrza Gry przez ciąg tajemnic, pomaga uporządkować wydarzenia dziejące się w tle, daje przestrzeń na rozpisanie... mrocznego spisku!
Dwie ostatnie tajemnice miały miejsce w zamkniętych budynkach, jednak to nie znaczy, że obiekty te muszą być równie martwe jak denaci. I tu kolejna uwaga dla siebie - ożyw atmosferę dziewczyno! Miało miejsce zabójstwo owszem i na pewno zapada grobowa cisza, która może zmienić się we wrzawę, chaos, a nie trwać i trwać. Czasami tego też potrzeba. Autor podręcznika poleca technikę Gwiazdek i Życzeń, by dowiedzieć się co działa, a co nie według uczestników zabawy. Myślę, że jest to super przydatne na każdym etapie mistrzowania. Dostałam informację zwrotną, że przydałoby się więcej mroku, poprzez wprowadzenie elementu magicznego. Ale tutaj spokojnie, jeszcze się pojawi, historia dopiero nabiera pędu! Miło by było zobaczyć również stereotypowo męskie postaci, twardo stąpające przez życie. A przyznam, przy moich Znawczyniach to i ja się czuję trochę onieśmielona, a co dopiero postaci, które trzeba zagrać!
Co przyniosą kolejne dni, miesiące w Brindlewood Bay? Kto wie jakie przygody czekają na Bohaterki?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podobał się post? A może masz odmienne zdanie? Śmiało, podziel się opinią poniżej!